Wigilie wszystkich regionów, łączcie się!

wigilia
Każda rodzina ma swój własny repertuar świąteczny. Nie ma jednej polskiej bożonarodzeniowej tradycji kulinarnej. W jednych domach je się na wigilię zupę grzybową, w innych barszcz, u niektórych kaszę jaglaną ze śliwkami suszonymi albo prażony groch. Często rodziny, łącząc się, tworzą nowe tradycje i na świątecznym stole stawiają dania z różnych części Polski. W kuchni nie ma miejsca na nacjonalizm.W menu wigilijnym widać wpływy przeróżnych kultur i lokalnych zwyczajów. Przed przyjęciem przez Polskę chrześcijaństwa wieczerza wigilijna była stypą zaduszną. Według prastarych wierzeń dusza ludzka w swojej wędrówce musiała się pożywić i dlatego przygotowywano dla mnie ściśle określone według tradycji potrawy, jak fasolę, groch, bób, kaszę, jabłka, orzechy i miód. Uważano je za pokarm dla dusz zmarłych. Wiele z nich zaadaptowano do repertuaru wigilijnego w ramach tradycji chrześcijańskiej.

Wszystkie regiony wytworzyły własne dania i kompozycje smakowe. Na Podlasiu na wigilię podaje się kisiel z owsa. Niegdyś podstawą było czyste ziarno owsa, teraz najczęściej wykorzystuje się płatki owsiane. Potrawa zrobiona z ziarna ma kolor szary, ciemny. Z płatków jest jaśniejsza –ma barwę przypominającą kawę rozbieloną mlekiem. Robiąc kisiel, zalewa się płatki wodą i odstawia, po jakimś czasie odcedza płyn i zachowuje go. Do płynu dodaje się drożdże i kawałek chleba razowego. Gdy płyn się gotuje, naturalnie gęstnieje, trzeba go często mieszać, bo ma tendencje do przypalania. Na koniec wystarczy dosłodzić. Gotowy kisiel ma konsystencję gęstego budyniu, który można kroić na kawałki. Tradycyjnie je się kisiel z gruszownikiem, czyli kompotem z suszonych na rozgrzanym piecu gruszek. Na Pomorzu z kolei „lud przy wieczerzy wigilijnej spożywa najczęściej kluski z makiem, zamożniejsi jadają rybę; gdzie bywa więcej dań, tam jest też zupa z piwa, bułeczki, kapusta z grzybami suszonymi, śledź, ryba, pierogi, czasem ser”. Górale na Podhalu jedzą w ten specjalny wieczór kluski z ziemniaków polane miodem, „kłóty”, czyli kapustę ziemniakami, bób, groch, kołacze z razowej mąki z serem oraz kapuśniak z suszonymi śliwkami.

Na Mazowszu gospodynie dawniej na Święta piekły placki pszenne, a na wigilijny stół stawiano oprócz opłatka i wódki, kapustę z grzybami, barszcz grzybowy, tłuczone kartofle z makiem i kluski z gruszkami. W Poznańskiem na wigilię robiono „sinobiałą” zupę z konopi, grochówkę, polewkę z maku z jagłami, kluski z sokiem z kiszonej kapusty, kluski z faryną (ciemny cukier gorszego gatunku), groch biały, smażone suszone grzyby, kaszę i gruszki.

Na Śląsku jadano najczęściej „siemieniotkę”z nasion konopi (według wierzeń ludowych, potrawa ta miała magiczną moc dzięki dużej ilości ziaren), suszone śliwki z fasolą, kartofle ze śledziem, suszone śliwki z kaszą, gotowaną suszoną rzepę, fasolę z olejem, kołacze, czyli ciasta z serem. Na Warmii i Mazurach po II wojnie światowej nie przestrzegano postu, a potrawy wigilijne nie różniły się od potraw świątecznych – jedzono pieczoną gęś, gęsią kiełbasę, mięsa, słodycze. Kresy słyną z kutii, do której sporządzenia używa się głównie jęczmienia, uznawanego za ziarno boskie lub pszenicy oraz miodu – wyrazu słodyczy, i maku – sprawcę spokoju i spoczynku (jak wiadomo, zjedzenie większej ilości maku ma działanie usypiające). Nazwę wywodzono od kucia, czyli obijania jęczmienia w stępie, aby otrzymać pęczak.

Powszechnie w Polsce robi się kompot z suszonych owoców, jak śliwki, jabłka, gruszki. Pomaga on także w strawieniu dużej liczby dań. Smaki wędzone, suszone i dymne są charakterystyczne dla zimowego świętowania. Trudno przecież o świeże produkty w końcówce grudnia. Słodycz zaś i pikantność wiążą się tradycyjnie z odświętnością. Cała kuchnia staropolska była piernikowa, korzenna, trochę słodka, trochę pikantna – karp w piernikach był przez wieki potrawą wigilijną. Pierniki jako takie to pozostałość po tych smakach, żywy relikt przeszłości. Oryginalną wariacją na te tematy są śledzie w sosie pierniczkowym – wystarczy do matjasów w słonej zalewie namoczonych na noc w mleku dodać sos z miodu, przyprawy do pierników, oleju (najlepiej rzepakowego tłoczonego na zimno), odrobiny soku z cytryny i kawałka pokruszonego pierniczka. Choć może brzmi dziwnie, jest nie tylko smaczne, ale znakomicie łączy w sobie najważniejsze wigilijne smaki, a podoba się dzieciom.

Dziś na stołach wigilijnych w Polsce pojawiają się zarówno tradycyjne potrawy, jak i norweski łosoś wędzony, i coca cola. Kuchnia stale ewoluuje i zmienia się, ulegając przeróżnym wpływom. Jest w niej miejsce na tradycję i na eksperyment. Nie ma tu miejsca na nacjonalizm. Szukam języka dla mojej rodziny, by dzieci kiedyś mówiły: „u nas zawsze na Święta był barszcz i pierniki”, ale by były otwarte na inne tradycje w rodzinach, które przyjdzie im tworzyć. Jak puste krzesło przy stole czeka na niespodziewanego gościa, tak ja otwieram się na nowe i nieznane. Nie tylko w kuchni.
peace

Przekazuję znak pokoju.

Monika Kucia

Historia pewnego krzesła

zdsc_5453

 

Było sobie krzesło.

Mebel użytkowy, służący do siedzenia. Zapraszam cię do stołu, usiądź. Zajmij miejsce, zajmij przestrzeń, jestem.
Tamto krzesło dostałam. Było ich cztery. Thonety. Z delikatnym ornamentem na siedzisku. Ten florystyczny ornament kształtem przypomina ludzką miednicę albo wręcz symbol joni. Siedzenie na nim częścią ciała służącą do siedzenia w przypadku kobiety styka narząd z jego reprezentacją, a w przypadku mężczyzny powoduje nieświadome i niespodziewane miłosne połączenie („Kielich jest ślubną komnatą, gdzie pręcik i słupek celebrują swój ślub”*).
Krzesła stały wokół różnych stołów. Zanim trafiły do mnie, wysłuchały wielu piosenek w jednym klubie w Poznaniu, gdzie ludziom aż oczy zachodziły mgłą od poezji. Wcześniej zapewne miały jakąś historię, skądś przyjechały. Nie wiem. Dostałam je od kogoś wtedy bardzo ważnego dla mnie. W darze chyba niezbyt specjalnym, ot, potrzebowałam i była możliwość oddania. Pozostałoby to zatem jedynie hojnym gestem, gdyby dla mnie wówczas nie znaczyło znacznie więcej, nie powodowało suchości w ustach i trzepotania przedsionków wiadomo czego, gdyby nie roiło mi marzeń w głowie brzęczeniem moich pszczół robotnic, które pracowicie wypacały wosk mający służyć do budowy plastrów gniazda. Nabudowały się i napociły, miodu jednak z tego nie było. Heksagony pozostały puste i hulał w nich wiatr.

Mimo to na krzesłach siedziało wielu moich gości, ludzie mi bliscy opowiadali swoje historie, ponad stołem patrzyłam w oczy kobietom i mężczyznom, gapiłam się samotnie w okno, dzieci wycierały pupami ornament. A pewnego dnia jedno z krzeseł rozpoczęło wędrówkę. Była to niespodziewana wyprawa, która rozpoczęła się od posta na Facebooku, ale właściwie dużo wcześniej. Pisząc komentarz, podjęłam jedynie decyzję, że krzesło stanie się częścią tej historii, namacalnym, materialnym łącznikiem pomiędzy mną a przeszłością.

Niezłomna Kimmy w walce z cieniem

Patrycja Dołowy grzebie się w historii, grzebie się w żydowskości, sekretach, widoczkach, niewygodnych uczuciach. Zabrała ludzi do ciasnego mieszkania, żeby w dusznej atmosferze poczuli, jak to jest być w „Kryjówce”: „Zosiu, Małgosiu! Stoisz w kącie, pod dywan jest zamiecione, w szafie trup, na strychu straszy, podłoga skrzypi, nie wraca się tą samą drogą – nie wiesz tego. Czas przestać się bać pająków, Ariadno.”

Nie wiem, skąd mam fascynację kryjówkami. Moja przyjaciółka pisała doktorat o tym, co działo się z Żydami ukrywającymi się po aryjskiej stronie, przestała potem być moją przyjaciółką (może właśnie dlatego, żeby pozbyć się świadka, bo towarzyszyłam jej dzielnie podczas tego pisania, zgłębiania, tropienia labiryntów, jakimi ci ludzie musieli się poruszać, kluczyć, mylić ślady). Zafascynował mnie także serial „Unbreakable Kimmy Schmidt” o dziewczynie, która zostaje uwolniona z bunkra po kilkunastu lat życia z psychopatą i dwiema współwięźniarkami. Kobiety wierzyły, że nastąpił koniec świata i ich „opiekun” był ich wybawcą – scenariusz oparty został o klasyczny, wręcz banalny schemat (jak w „Seksmisji”, tyle że tu mężczyzna jest oprawcą jawnie). Kimmy wychodzi z bunkra i swoim niezniszczalnym optymizmem zdobywa Nowy Jork. Głupie? Wcale nie. Cień bunkra, cień esesmana, cień złego zawsze podobnie długi i czasem rzucający ciemność na pejzaż całego życia. Może więc te swoiste upodobania Patrycji sprawiły, że chciałam dać jej krzesło, gdy na FB napisała, że jej potrzebne do projektu, który realizowała ze studentami. Tak oto dałam.

– Krzesło zrobiliśmy z jedną z grup studentów z Izraela, Niemiec i Polski: Matyldą Jonas-Kowalik, Marcelem Pastusiakiem, Natalie Kettenkarussell, Julią Lorenc oraz Ellą Banyan, z którymi pracowałyśmy razem z Marią Porzyc w ramach letniej szkoły POLIN Meeting Point. Pracowaliśmy nad historiami mówionymi dotyczącymi powojennych migracji ludzi ocalałych z Holokaustu. Studenci prowadzili najpierw wywiady z tymi ludźmi. A potem w naszej grupie mieli wykorzystać historie w sztuce. Planowaliśmy najpierw, że na tym krześle znajdą się zapisane historie im opowiedziane. Jednak w trakcie pracy, okazało się, że te historie są bardzo trudne i rozmówcy często by rozładować napięcie opowiadają żarty, anegdoty. Mają niesamowite poczucie humoru i robią takie zapożyczenia, by opowiedzieć o czymś bardzo ważnym i osobistym. Krzesło było częścią instalacji. Drugą częścią był film z nagranymi przez uczestników projektu żartami i anegdotami. Film oglądało się, siedząc na krześle. Dlatego twórcy zdecydowali się opowiedzieć historie również poprzez zapożyczenie. Pokryli więc krzesło cytatami z komiksów i gazet. Bardzo osobista historia tym bardziej trafia, gdy forma jej nie odbiera, nie przysłania, opowiadała mi Patrycja Dołowy.

Krzesło jest teraz piękne, kolorowe, wesołe. Ornament przykryły żarty. Utraciło swoją powagę, a dla mnie stało się to zaskakującym uwolnieniem. Dar przypominający o utraconej miłości, przekazałam na cudze oczyszczenie z traumy, na terapię przez wolne żarty. I to okazało się katarktyczne. „Zrozumiałem wszystko, zrozumiałem Pabla, Mozarta, gdzieś za plecami słyszałem jego straszliwy śmiech, wiedziałem, że w mojej kieszeni są setki tysięcy układów gry życiowej, wstrząśnięty, przeczuwałem jej sens, byłem zdecydowany rozpocząć ją raz jeszcze, raz jeszcze zakosztować jej męki, raz jeszcze i wiele razy przejść piekło mojej duszy. Kiedyś będę lepiej grał w tę grę z figurkami. Kiedyś nauczę się śmiać. Czekał na mnie Pablo. Czekał na mnie Mozart”. Wiem, że dziś „Wilk stepowy” Hessego brzmi nieco pretensjonalnie ze swoją egzaltacją i rozbudowaną metaforą. Ale ten „wieczny śmiech”, „chłodny i promienny” przyszedł mi wówczas do głowy, do gardła, do serca. Ożywczy, bezinteresowny. Tak śmieje się ktoś, kto jest całkowicie wolny.

sumokrz
Wędrówka krzesła trwa. Przyjechało do Menory na Plac Grzybowski do InfoPunktu, gdzie realizuję cykl „Spotkania wokół stołu” poświęconych różnym aspektom żydowskiej kultury kulinarnej, jej historycznego i współczesnego oblicza. Poruszamy się w obszarze jedzenia, tropów produktowych i opowieści rodzinnych. Rozmawiamy, słuchamy, oglądamy, smakujemy. Zgłębiamy tematykę związaną z żydowsko-polskim dziedzictwem i dyskusją o jego obecności we współczesnym świecie. Krzesło stanęło u szczytu stołu, gdy Waldemar Sulisz, dyrektor Europejskiego Festiwalu Smaku w Lublinie, opowiadał o mieście, którego nie ma. Podczas okupacji niemieckiej nastąpiła bowiem niemal całkowita eksterminacja Żydów w Lublinie. Podobno wojnę przetrwało niewiele ponad dwustu lubelskich Żydów i jedynie szczątki budynków, zwyczajów i smaków zachowały się z siedmiuset letniej tradycji.

Chleba i miłości

Teraz krzesło będzie znowu w Polin Muzeum Historii Żydów Polskich. Na festiwal Made in Polin szykujemy z Marylą Musidłowską, wspaniałą stylistką, dziennikarką i głównodowodzącą w kawiarni Bily Konik, Ucztę Kogel Mogel 23 października. Mistrzem ceremonii będzie Robert Makłowicz, dziennikarz, pisarz i erudyta, którego wiedza historyczna i kulinarna, a także wdzięk osobisty olśniewają i łamią powszechnie bariery i stereotypy (oraz zapewne serca, czego świadkiem byłam na EFS w Lublinie, gdy usiłowaliśmy przejść przez rynek i rzesze fanów zadawały Robertowi najdziwniejsze pytania, np. panie Robercie, kupiłam mąkę dyniową, co z nią zrobić, oraz wyrażały podziw i oddanie).

Chcemy przyjrzeć się na Uczcie zapożyczeniom z kuchni żydowskiej w kuchni polskiej i wpływom kuchni rosyjskiej, niemieckiej, austro-węgierskiej oraz bliskowschodniej na kuchnię Żydów aszkenazyjskich. Będą więc opowieści o tym, co niespodziewanie wspólne, polskie i żydowskie historie o chałce, karpiu i macy. Dla mnie mottem tego zdarzenia jest zdanie: „Obyśmy wszyscy wrócili do Domu, usiedli przy wspólnym stole i oby dla wszystkich wystarczyło chleba i miłości”.

Maryla Musidłowska mówi, że jak coś nie jest opowiedziane, to nie istnieje. Lubię z nią układać uczty, bo zawsze stanie okoniem i wzruszy ramionami. To ma wartość mobilizującą i trzeźwiącą. Gdy rozmawiałyśmy, co podać na tej uczcie zaproponowała: – Powiedzmy ludziom: A teraz spróbuj Żyda w sobie. I niech ludzie próbują tych pierogów, chałek, śledzi, tylu rzeczy, o których myślimy, że są rdzennie polskie, a one są żydowskie. Zobaczymy, co z tego wyniknie. Niech krzesło będzie z nami. Teraz i zawsze i na wieki wieków radosny śmiech Wszechświata.

Monika Kucia

 

*„The Shamanic Way of the Bee” Simona Buxtona w tłumaczeniu Justyny
Otwinowskiej

Lubelskie

14333196_10206968306915471_449487973208116046_n

Burzliwa historia terenów Lubelszczyzny odzwierciedlenie znajduje w lokalnej kuchni, gdzie mieszają się różnorodne wpływy – m.in. kuchni ukraińskiej, rosyjskiej czy żydowskiej.

Województwo lubelskie jest trzecim pod względem wielkości województwem w kraju. Położone we wschodniej części Polski jest regionem z dobrze rozwiniętym rolnictwem – uprawia się tutaj z powodzeniem chmiel, owoce takie jak porzeczki, truskawki i maliny, a także grykę.

Jedną z najlepiej obecnie rozpoznawanych w kraju potraw z terenu Lubelszczyzny jest cebularz lubelski. Wytrawny, pszenny placek o średnicy 15-20 cm i grubości ok. 1,5 cm wypieka się kładąc na ciasto drobno pokrojoną białą cebulę z dodatkiem maku, mieszankę przygotowywaną na 3-4 godziny przed pieczeniem. Złociste cebularze z chrupiącą skórką i niepowtarzalnym zapachem często jedzone są posmarowane masłem, choć ciepłe pieczywo smakuje również bez żadnych dodatków. Receptury, z których wypieka się ten jeden z najbardziej popularnych produktów spożywczych Lubelszczyzny korzenie mają żydowskie, przekazywane są z pokolenia na pokolenie.

Lubelszczyzna to kraina miodem płynąca. Potwierdzają to producenci, którzy obficie występują w tym regionie Polski. Charakterystycznym produktem z terenów lubelskiego jest miód gryczany – ciemnobrązowe zabarwienie, słodki, lekko pikantny smak i niebywale silny aromat nie pozwala pomylić płynnej słodyczy zamkniętej w słoikach z innymi miodami. Gryka zwyczajna [również gryka tatarka, której nazwa pochodzi od Tatarów, nacji która rozpowszechniła ziarno] jest dobrze znana i od dawna wykorzystywane są jej właściwości miododajne. Okres kwitnienia gryki przypada na środek lata, miesiące lipiec i sierpień, miód gryczany więc jest typowym miodem letnim. W regionie znane są również inne miody – pitne, czyli tradycyjne napoje alkoholowe, których historia wytwarzania sięga średniowiecza. Alkohole powstają w wyniku fermentacji brzeczki miodu pszczelego [roztworu z wody i miodu], stanowią prócz piwa popularny trunek.

Kuchnia regionu lubelskiego nigdy nie należała do najbogatszych, jej podstawę stanowiły początkowo kasze, później ziemniaki czy wreszcie potrawy na bazie mąki, zwykle okraszane skwarkami wieprzowymi lub na bazie oleju – okrasą postną. W powszechnym użyciu coraz rzadziej spotkać można olej makowy, konopny czy orzechowy a tłuszcze te, prócz rzepakowego czy słonecznikowego stanowiły podstawę okrasy w czasie postu.

Typową potrawą regionów wschodnich kraju są pierogi, zwykle gotowane, ale popularną odmianą są także parowane. Nadziewane farszami z twarogu, kaszy gryczanej, owocami, mięsem, kapustą i grzybami czy soczewicą pierogi chętnie robione są i spożywane na Lubelszczyźnie do dzisiaj. Ciekawą odmianę farszu stanowi ten przygotowywany do pierogów żakowolskich, wpisanych na listę produktów tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi – nadzienie składa się z masy z tartych ziemniaków, którą podsmaża się z cebulą na smalcu i gotową, ostudzoną, zawija w płaty ciasta pierogowego. Pierogi żakowolskie ze smażonymi ziemniakami w smaku przypominają placki ziemniaczane, również charakterystyczną potrawę ubogiej kuchni lubelskiej.

Od ośmiu lat na początku września w Lublinie organizowany jest Europejski Festiwal Smaku. Wydarzenie rok rocznie przyciąga atrakcyjną częścią kulturalną i artystyczną, degustacjami czy pokazami kulinarnymi mieszkańców oraz turystów.

Blog

SIAŁA BABA MAK to Monika Kucia – dziennikarka i kuratorka kulinarna, autorka publikacji Cuisine PL, projektantka kulinarnych wypraw i wizyt studyjnych: Culinary Trips to Poland (website in English). W 2013 r. SBM rozpoczynała jako fundacja, obecnie to firma będąca platformą działań kulinarnych i kulturalnych.

baba

Siała Baba Mak
Monika Kucia
ul. Gagarina 29/1
00-753 Warszawa
NIP 634-170-47-39
REGON 146507711

Pisanie

Piszę o kuchni od końca lat 90. XX w.  Obserwuję rynek gastronomiczny, jego zmiany i przekształcenia. Smakuję, podróżuję, zrywam wiśnie z drzew i kopię ziemniaki. Od opisywania restauracji przeszłam do promocji produktów regionalnych i lokalnych, Kuchni Prosto od Człowieka.

W 2015 r. byłam redaktor naczelną portalu Ze Smakiem należącego do wydawnictwa Agora S.A., w 2013 r. wydawcą portalu Kulinarni.pl należącego do TVN S.A. odpowiedzialną jako ekspert za merytoryczną zawartość serwisu.

Z Kurtem Schellerem napisaliśmy książkę „Kuchnia polska, jakiej nie znacie” (2005) o autorskich przekształceniach klasycznych dań (miałam szansę przejrzeć notatki Kurta, a potem bawić się w układanie wymyślnych menu) oraz „Kurt Scheller Bliżej sztuki kulinarnej” zrealizowanej na zlecenie marki Martell (luty 2013) wraz z szeregiem uczniów Kurta związanych z konkursem L’art de la cuisine Martell.
Od 2003 roku przez 8 lat prowadziłam rubrykę kulinarną w dodatku do „Rzeczpospolitej” WIR (Warszawski Informator Rzeczpospolitej, potem “Po Godzinach”, dodatek do “Życia Warszawy” oraz kulinarnik.pl – kulinarny serwis internetowy wydawnictwa Presspublica sp. z o.o.) – pisałam stałe recenzje nowych restauracji i niusy z miejskiej gastronomii. Od 2005 roku wydawałam dwa razy do roku autorski Przewodnik Kulinarny “Rzeczpospolitej” – informator o wybranych restauracjach dobrej jakości. W latach 2006-2008 byłam związana z działem Styl Życia “Rzeczpospolitej”. Zrobiłam tam m.in. wywiad z Ferranem Adrią, Janem Kościuszko i Zbigniewem Grycanem, pisałam o żywności ekologicznej, ruchu Slow Food, kuchni molekularnej i kuchni tradycyjnej, szynce puławskiej i tej z cinta senese. Dużą częścią mojej pracy były i są relacje z podróży kulinarnych po Polsce i świecie (m.in. Włochy, Hiszpania, Norwegia, USA, Francja).

Publikowałam m.in. w magazynach „Zwierciadło”, „Traveler”, „Elle” i „Kaleidoscope”.Do dziś jestem związana z magazynami: „Weranda Contry”, „Food Service” i „Coaching Extra. Kliknij, a przeczytasz.

W roku 2009 byłam nominowana do ogólnopolskiej nagrody Oskar Kulinarny w kategorii Dziennikarz Kulinarny.
W latach 2008 – 2011 jako ekspert recenzowałam filmy dla kanału tematycznego Kuchnia TV (obecnie Kuchnia +).

CUISINE PL

W 2011 r. przygotowałam wydawnictwo Cuisine PL promujące polską gastronomię (w duchu Slow Food) na zlecenie Ministerstwa Spraw Zagranicznych na czas przewodnictwa Polski w UE. Do udziału w publikacji
zaprosiłam wybitnych polskich szefów kuchni (m.in. Wojciecha Modesta Amaro, Karola Okrasę i Adama Chrząstowskiego). Powstały wersje: angielska, francuska, rosyjska, polska, chińska i turecka.

Cuisine PL – całość jako pdf w linku.

cuisine

19 X 2011 prezentowałam publikację kilkuset gościom z całej Europy podczas imprezy Taste of Poland. Prowadzącymi byli Robert Makłowicz i Piotr Bikont. Gotowała Agata Wojda z restauracji Opasły Tom w Warszawie.

We wrześniu 2012 roku ruszył profil na portalu społecznościowym Facebook CuisinePL poświęcony promocji polskiej gastronomii, który prowadziłam w języku angielskim do końca 2014 r. Odpowiadałam także z ramienia MSZ za autorską część kulinarną oficjalnego portalu promocyjnego Rzeczpospolitej Polskiej Poland.gov,pl, gdzie przygotowywałam codzienne materiały redakcyjne poświęcone życiu polskiej gastronomii, z naciskiem na produkty tradycyjne i regionalne. Znalazł się tam m.in. artykuł o Wojciechu Modeście Amaro, wywiad z prof. Jarosławem Dumanowskim i Alessandro Porcellim, relacja z polskiej edycji Cook It Raw oraz z wydarzeń wokół książki „Wykwintna Kuchnia Polska” wydanej pod patronatem Pani Prezydentowej Anny Komorowskiej.

W 2011 roku wystąpiłam w programie TVP Info “Tradycja nie umiera”. W odcinku poświęconym kuchni prezentowałam publikację „Cuisine PL”. Program decyzją jury konkursu Ludowe Oskary na najciekawsze wydarzenie folklorystyczne w 2011 roku, otrzymał wyróżnienie w kategorii: Wydawnictwa. W wyniku głosowania internautów, które miało miejsce na łamach portalu KulturaLudowa.pl, program otrzymał Ludowego Oskara Publiczności za najciekawsze wydarzenie folklorystyczne w 2011 r. uzyskując blisko 50 % wszystkich oddanych głosów.

Wydarzenia

  • :: STÓŁ POLSKI w Ambasadzie w Wiedniu::

amba

„Stół Polski: ziemia, woda, las” – pod takim hasłem odbyło się 10 listopada 2016 r. w Polnische Botschaft in Österreich spotkanie dla dziennikarzy kulinarnych i turystycznych, restauratorów i właścicieli hoteli zainteresowanych polskimi produktami regionalnymi i kuchnią polską.
Opowiadałam o najlepszych, nagradzanych i certyfikowanych produktach kulinarnych w Polsce, o ludziach, którzy je wytwarzają, o miejscach, które warto odwiedzić. Gotowała Joanna Jakubiuk, szefowa kuchni z Podlasia, mistrzyni pierogów i znawczyni lokalnej kuchni. W sobotę 12 listopada Ambasadę odwiedziło także grono osób zainteresowanych kulturą polską podczas Dni Otwartych. Przygotowaliśmy prezentację produktów, degustację, a także opowieść kulinarną przy lepieniu pierogów.

 

  • :: SPOTKANIA WOKÓŁ STOŁU ::

sumokrz25 sierpnia 2016 r. rozpoczęliśmy cykl wydarzeń kulinarnych „Spotkania wokół stołu” w Menora Infopunkt. W ramach cyklu odbywają się dyskusje, prezentacje oraz warsztaty poświęcone polsko-żydowskiej kulturze kulinarnej we współczesnej i historycznej odsłonie. Pomysł, koncepcja i prowadzenie: Monika Kucia.

Menora 2016 podsumowanie

 

  •  :: STYPA RYTUAŁ UTRATY ::

monika__Sztokinier

 

10 lutego 2016 r., w Środę Popielcową Festiwal Gorzkie Żale zainaugurowało w Muzeum Etnograficznym w Warszawie wydarzenie kulinarno-artystyczne „Stypa. Rytuał utraty”. Było okazją, by zadać sobie pytanie, co dziś dajemy zmarłym na ostatnią drogę, i co zostawiamy żyjącym. Wspólnie zastanawialiśmy się, czym dziś jest śmierć, jakie znaczenie ma uczta pożegnalna, co zostało nam z tradycji, jaka jest teraźniejszość, miejsce śmierci i pożegnania w kulturze. „Stypa. Rytuał utraty” było wydarzeniem, które angażowało publiczność. Aranżacja przestrzeni pozwoliła na konfrontację z własną samotnością i ograniczeniem, a także na decyzję, czy i na ile chcemy zbliżać się do innych ludzi w sytuacji otwarcia na wspomnienie i lęk przed własnym unicestwieniem. Podczas wystawy swobodny ruch w przestrzeni, aktywność we własnym rytmie pozwalały każdemu zmierzyć się z samotnością wobec wyobrażonej lub wspominanej żałoby. Natomiast wspólny finał –z potrzebą bliskości,  odreagowania i werbalizacji, którą ma zaspokoić rytuał konsolacyjny. Muzyka żałobna zanurzona głęboko w tradycji, jaką wykonuje Adam Strug z zespołem poruszyła emocje i wywołała zadumę nad umieraniem. Przejście od żalu z powrotem do życia to główny cel rytuału, w którym wzięła udział publiczność.

stypaKoncepcja i koordynacja: Monika Kucia

Koncepcja i projekt artystyczny: Dominika Hoppe i Tomasz Seidler

Video-art: Jakub Kamieński i Monika Kucia, Tomasz Tański

Wokal – Adam Strug z zespołem Monodia Polska

Uczta: Maryla Musidłowska.

 

  • :: DO CHRZANU ::

SONY DSC

foto Dominika Hoppe, Tomasz Seidler

Przygotowaliśmy także postną publikację „Do Chrzanu” (tekst: Monika Kucia, ilustracje: Dominika Hoppe , opracowanie graficzne: Tomasz Seidler), która przybliżyła produkty postne, przednówkowe, biedne. Do tradycyjnych i najpopularniejszych dań wielkopostnych należał żur, synonim ubóstwa i postnego menu. Symbolem postu są także śledź w oleju czy tytułowy chrzan. Publikacja przedstawiła te i inne postne produkty i dania, ich znaczenie kulinarne i magiczne.

chrzann

Do Festiwalu Gorzkie Żale w wymiarze kulinarnym dołączyły się też warszawskie restauracje. Zaprosiłam je do wzięcia udziału w inicjatywie stworzenia specjalnego menu postnego / przednówkowego /oczyszczającego z kilkoma daniami, które były serwowane przez cały okres Wielkiego Postu (od 10 lutego do 24 marca 2016 r.). Kolejna odsłona w 2017 r.
Festiwal Gorzkie Żale organizowany jest przez Centrum Myśli Jana Pawła II. Dofinansowano go ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Centrum Myśli Jana Pawła II jest samorządową instytucją kultury m.st. Warszawy. Powstało by badać, dokumentować i w nowatorski sposób upowszechniać nauczanie Jana Pawła II.
 _MG_8559
W 2014 r.  Festiwal inaugurowaliśmy postnym zd(a/e)rzenie, kulinarno-artystycznym „Do Chrzanupoświęconym produktom postnym. Spotkanie wielkopostne wokół stołu było rozmową o skromności, umiarze, oszczędności, ale też o szlachetnych produktach, ich jakości i sile prostoty. Wspólnie zastanawialiśmy się, czym dziś jest wyrzeczenie, jak rozsmakować się w przednówku, co zostało nam z tradycji i jaka jest przyszłość kuchni polskiej. Na stole produkty postne połączyły się ze sobą, weszły w dialog, podobnie jak wystąpienia zaproszonych gości, m.i.n Piotra Bikonta, Hanny Szymanderskiej i Joanny Jakubiuk.
monika_chrzan

Wizyty studyjne

IMG_2016Serce przy stole

Siadamy do stołu, żeby się nasycić. Żeby nabrać siły, ale także umocnić relacje, nakarmić swoje poczucie bliskości, przynależności, bezpieczeństwa. Przy stole przekazujemy tradycje, dzielimy się chlebem i miłością. Bez stołu nie ma więzi. Przy wspólnym stole mniej rzeczy boli. Amerykańska organizacja Free City namawia do organizowania spotkań w ramach Peace Table – Stołu Pokoju, który gromadzi ludzi z różnych środowisk, często o przeciwstawnych światopoglądach. Zasadą jest „łamanie się chlebem” z innymi osobami, zbliżanie ich ku sobie, jednoczenie. Alex Atala, najsłynniejszy obecnie szef kuchni, powiedział: „Facebook nie jest najpotężniejszym medium społecznościowym, jest nim kuchnia, jedzenie” – pisałam w magazynie „Coaching Extra”.

IMG_2161-5

Wizyty studyjne są formą bezpośredniego poznawania danego obszaru, produktów, które rodzi ziemia oraz ludzi, którzy je wytwarzają według lokalnych tradycji kulinarnych. Podróż kulinarna daje możliwość osobistego doświadczenia całego spektrum kontaktu z produktem – od ziemi, przez wytwórcę aż po smak w naturalnych warunkach jego powstawania. To, co zapada w pamięć, to przeżycie, doświadczenie, spotkanie.

Rok 2014 był Rokiem Polskim w Turcji. Z tej okazji Kraków i Warszawę odwiedziło dwóch tureckich restauratorów Savas Ertunç i Tarik Bayazit, którzy prowadzą dwie restauracje w Stambule. Jedna z nich, Changa kilkukrotnie umieszczana była na liście 50 najlepszych restauracji na świecie (m.in. w rankingach magazynów Restaurant i Time Out). W Muzedechanga przy muzeum Sakip Sabanci, gdzie restauratorzy serwują m.in. specjalne menu inspirowane pracami artystów, które oglądać można w muzeum. Na warsztacie mieli dzieła Moneta, Rembrandta czy Anisha Kapoor. W Sakip Sabanci Museum od 6 marca do 12 czerwca 2014 roku prezentowana była wystawa „Polska-Turcja 1410-2014 – 600 lat stosunków politycznych i kulturalnych”. Dlatego właśnie Tarik Bayazit i Savas Ertunc przybyli do Polski na zaproszenie Instytutu Adama Mickiewicza Poszukiwali tu inspiracji do stworzenia towarzyszącego otwarciu wystawy. Miałam przyjemność zaprojektować ich wizytę i spędzić z nim prawie tydzień na smacznym podróżowaniu, byliśmy m.in. na Targu Dobrego Jedzenia w Fortecy w Warszawie i na krakowskim Kleparzu. W rezultacie Tarik Bayazit mówił:

– Myśleliśmy, że dostaniemy tu tylko kiełbasę i pierogi. Bogactwo jest ogromne.

Tegoroczny Europejski Festiwal Smaku odwiedzili dziennikarze kulinarni i aktywiści ze świata zaproszeni na Lubelszczyznę także przez Instytut Adama Mickiewicza, patrona Festiwalu. Ułożyłam dla nich wyprawę poświęconą poznawaniu producentów lubelskich smaków i rynku produktu regionalnego na Lubelszczyźnie. Do Lublina przyjechała Veronica Fossa, urodzona we Włoszech i podróżująca po świecie projektantka doświadczeń i strateg w obszarze żywności, występująca na międzynarodowych konferencjach – wkrótce na Festiwalu Designu w Tallinie. Gośćmi byli także: Tania Mauri, rzymska dziennikarka kulinarna dziennika „Gazetta Dello Sport” i autorka książek (najnowsza poświęcona jest pizzy idealnej) i bloga Gridigusto oraz Fabio Parasecoli, profesor Food Studies w The New School w Nowym Jorku oraz autor felietonów o tematyce kulinarnej Huffington Post (pierwszy materiał po podróży ). Byliśmy m.in. w Majątku Rutka, gdzie pan Zbigniew Kołodziej utrzymuje stada ras zachowawczych np. krowy białogrzbietej, byliśmy w hodowli Pstrąg Pustelnia, w maleńkiej restauracji Zielony Talerzyk, gdzie produkty pozyskiwane są od lokalnych producentów, w Manufakturze Serów Mleczna Droga i u wytwórców cydrów Frux-Solis. Rozmawialiśmy z profesorem Jarosławem Dumanowskim, specjalistą od kuchni historycznej, kosztowaliśmy nalewek na Turnieju Nalewek i serów na Jarmarku. Zdumienie gości obfitością i różnorodnością oferowanych w Polsce smaków było ogromne – po raz kolejny przekonałam się, jak wiele stereotypów łączy się z myśleniem o kuchni polskiej i jak wiele jest jeszcze w tej sprawie do zrobienia.vojab

Czy nie jest tak, że my, Polacy, myślimy o kuchni polskiej w taki sposób, że to tylko bigos i pierogi? Lokalny produkt, tradycyjny przepis i duma z tego, co nasze, są bardzo ważnym elementem budowania tożsamości. Bez poczucia tożsamości nie ma zaś spójnego wizerunku kraju, narodu, wspólnoty. Jeśli poznamy dobrze nasz kraj, zobaczymy to, co w nim najlepsze i najcenniejsze, będziemy mogli skutecznie pokazywać się na międzynarodowej scenie – jako godni partnerzy, z ciekawą ofertą, która będzie wyróżniała się na tle innych.

IMG_2246-6I każdy Obszar, który Człowiek widzi naokoło domu,

Kiedy stoi na swoim dachu albo w sadzie na górce

Półtora sążnia wysokiej, taki Obszar jest jego Wszechświatem.

(William Blake, Milton, tł. C. Miłosz)

Wizyty studyjne to obcowanie z ludźmi, ich pasją i zaangażowaniem, osobistą historią i unikalnym smakiem produktu, który wytwarzają. Tworząc bezpośrednie relacje, buduje się najlepszą z możliwych więzi pomiędzy ludźmi i narodami.  A relacje powstające wokół stołu zawsze są znakomitą szansą na wzajemne poznanie i porozumienie. Poza promocją to przecież spotkanie człowieka z człowiekiem jest najważniejsze.

Monika Kucia Culinary Trips to Poland

Fabio Parasecoli is Associate Professor and Director of Food Studies Initiatives at the New School in New York City. His research explores the intersections among food, popular culture, and politics, particularly in food design.
Here are his articles about Polish food adventure:

Promocja

Wybrane projekty:

  • Kampania PR akcji „Kujawsko-pomorska gęsina na św. Marcina” finansowana ze środków Urzędu Marszałkowskiego Woj. Kujawsko-Pomorskiego w 2011 r., 2012 r. i 2013 r. – serwisy prasowe, relacje z wydarzeń, organizowanie spotkań z dziennikarzami, opracowywanie kolejnych koncepcji promocji akcji, prowadzenie wizyt studyjnych oraz organizacja warsztatów kulinarnych.

 

  • Komunikacja i PR kampanii Agencji Rynku Rolnego „Trzy znaki smaku” 2013/2014 upowszechniającej wiedzę o wspólnotowych oznaczeniach z „logo” unijnego systemu ochrony produktów regionalnych i tradycyjnych oraz promowanie produktów etykietowanych tymi znakami.

japZakres działań: współtworzenie koncepcji promocji kampanii, obsługa Biura Prasowego, prowadzenie konferencji prasowych, m.in. na Stadionie Narodowym, projektowanie i realizowanie wyjazdów dla dziennikarzy i blogerów ukazujących proces wytwarzania produktów regionalnych i tradycyjnych, a także wizyt studyjnych angażujących kucharzy, ekspertów i przedstawicieli mediów.

 

domwodki6

Zobacz filmy!

Wódka i ziemniak – szlachetna para

Wódka i zioła – szlachetna para

Aktualności

 

  • POLSKI STÓŁ – model do składania

Celem projektu jest stworzenie patchworku z tego, co tworzy zjawisko o nazwie „kuchnia polska”, z tego dawne i z tego, co współczesne, z tego, co uznane za własne i z tego, co zasymilowane, z tego, co buraczane i z tego, co hipsterskie, z tego co osobiste i tego, co wspólne. Przefiltrowane przez doświadczenie bycia w kuchni, kontaktu z ziemią, siedzenia przy stole – Polski Stół – model do składania na Facebooku.

stol

W ramach projektu tworzę instalację o naszym miejscu przy stole, o tym, dla kogo i czy je robimy, czym jest dziś wspólnota. Potrzebne mi są do tego zdjęcia stołów, przy których siadają bardzo różni ludzie – rodziny, przyjaciele, ale też mieszkańcy domu opieki, babcia i wnuk w Izraelu, uchodźcy, mieszkańcy bloku na przedmieściu, ludzie ucztujący przy Placu Defilad, siedzący na pustyni Beduini, więźniowie, dzieci w szkole, robotnicy na placu budowy. Chcę serdecznie poprosić Was o przesyłanie mi Waszych zdjęć z domu, z podróży, z rodzinnego spotkania, z wizyty u przyjaciół, ze stołów historycznych, mijanych, obserwowanych, zachwycających. Wykorzystam je tylko na potrzeby jednej instalacji, podpiszę, uszanuję. Finał przewidziany jest na wiosnę. Wszystko powiem. Jeśli więc zechcesz się włączyć, wyślij mi, proszę, swoje zdjęcie stołu, będę bardzo wdzięczna: monika.kucia@sialababamak.pl. Dziękuję.

 

  • Monika Kucia Culinary Trips to Poland w Huffintgton Post

Po naszej wyprawie w Lubelskie zorganizowanej przeze mnie dla Instytutu Adama Mickiewicza ukazał się artykuł Fabia Parasecoli, profesora Food Studies w The New School w Nowym Jorku oraz autora felietonów o tematyce kulinarnej w The Huffington Post : Food in Poland: Much is Changing, Much Remains the Same.

 

  • Natura Food OSBK, 8 X

Byłam gospodynią Pierwszego Ogólnopolskiego Spotkania Blogerów Kulinarnych, które towarzyszyły Targom NATURA FOOD i beECO 2016. Rozmawialiśmy o tym, co to jest żywność ekologiczna, czym różni się od konwencjonalnej, zaprosiliśmy też uczestników do stołu degustacyjnego, aby wspólnie z producentami opowiedzieć im, jak powstaje prawdziwe jedzenie i wspólnie się nim cieszyć. Każdy sprawdził, jaki zostawia ekologiczny ślad i co z tego wynika.

 

  • KOGEL MOGEL, 23 października 2016 r. 

Podczas Uczty Kogel Mogel wraz z Maryla Musidłowska i Robert Makłowicz zaprosiliśmy 330 osób do wspólnego stołu w czasie Festiwal | Made in POLIN – 2. edycja . Opracowanie graficzne Uczty: Bułka z Masłem / Tandem. Było pięknie! Ukazaliśmy geografię i wędrówkę potraw, prawdziwy smak aszkenazyjskiej kuchni żydowskiej i zaprosiliśmy Gości do rozmowy o pamięci, nostalgii i o tym, co nas wszystkich łączy.

Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN

kogel
foto Magda Starowieyska

  • Wrzesień 2016

W ramach VIII edycji Europejskiego Festiwalu Smaku w Lublinie (3-11 września 2016) wraz z dyrektorem Festiwalu Waldemarem Suliszem realizowaliśmy wspólnie konkurs dla blogerów „Przepisy zerwane”.

wisnie2

Zerwane – rozstrzygnięcie konkursu!

Bardzo dziękujemy Wszystkim, którzy wysłali swoje zgłoszenie na konkurs Przepisy Zerwane. Prosiliśmy o przepis, w którym przynajmniej jeden składnik wyjściowy będzie przez Was zrobiony lub będzie pochodził z grządki. Miło nam było patrzeć na zdjęcia warzyw prosto z ziemi i owoców zrywanych z krzaka. Przysłaliście wspaniałe propozycje. Wybraliśmy te, które naszym zdaniem były najbliżej ziemi, sezonu, okolicy i Was. Oto one!

Nagrody główne w postaci trzydniowego pobyt na Ekologicznej Farmie Ślimaków Snails Garden (możliwe do zrealizowania w terminie uzgodnionym z fundatorem nagrody) zdobywają autorzy blogów: Kucharz DomowyKrólestwo GarówUgotowane Pozamiatane.

Nagrody dodatkowe w postaci warsztatów kulinarnych z szefem kuchni Andrea Camastra podczas 8. edycji Europejskiego Festiwalu Smaku w Lublinie (3-11 września 2016 r.) zdobywają autorzy blogów:

Gotowanie z pasją (Specjalne wyrazy uznania za mnogość zerwanych składników!), Obiad GotowyStare Gary.

Zwycięzcom gratulujemy, a Wszystkich zachęcamy do przyjazdu na Europejski Festiwal Smaku w 2017!

Jury Konkursu Przepisy Zerwane pod Przewodnictwem Jeana Bosa

Waldemar Sulisz, Monika Kucia

foto Małgorzata Buttitta / Monika Motor

O mnie

bkg3

 

Kim jestem?

  • kuratorką i dziennikarką kulinarną
  • amatorką i promotorką regionalnych i lokalnych polskich produktów
  • autorką publikacji „Cuisine PL” promującej polską gastronomię na czas Prezydencji Polski w UE
  • projektantką kulinarnych wypraw po Polsce i wizyt studyjnych (m.in. dla zagranicznych gości Instytutu Adama Mickiewicza)
  • organizatorką i projektantką kulinarno-kulturalnych działań edukacyjnych (experience design)
  • autorką spotkań i Uczt tematycznych połączonych z aspektem artystycznym i duchowym.

Jestem członkiem Rady Programowej Festiwalu Gorzkie Żale i Europejskiego Festiwalu Smaku w Lublinie.

CURRICULUM VITAE MONIKA KUCIA

Na zdjęciu:

Gęś, czosnek i śledź – kulinaria w Muzeum POLIN”  – wykład prof. Barbary Kirshenblatt-Gimblett – kurator wystawy stałej w POLIN i rozmowa po nim. Spotkanie odbyło się w ramach cyklu „Spotkania wokół stołu”, których jestem inicjatorką i prowadzącą.

Zobacz relację video

Foto: Maciej Jaźwiecki

SAMSUNG CSC